Z analizy wykresów LIBOR, EURIBOR, WIBID i WIBOR na przestrzeni ostatniego roku można określić, kiedy kryzys finansowy miał swoje dno. Był to trzeci i czwarty kwartał zeszłego roku (wyraźna "górka" od sierpnia do grudnia 2008 roku).
Stopy procentowe na rynku międzybankowym były wówczas na bardzo wysokim poziomie, czyli banki za pożyczone od innych banków pieniądze musiały słono płacić, więc robiły to niechętnie. W efekcie brakowało im pieniędzy na kredyty, których w końcu nie udzielały. Taka sytuacja była groźna dla całej gospodarki, ponieważ firmy bez kredytów nie mogą finansować nowych inwestycji. To pociąga za sobą stagnację w działalności. Produkcja spada, a zwiększają się zapasy, ponieważ towarów nie można sprzedać, gdyż konsumenci także mają mniej pieniędzy. W efekcie zakłady ograniczają produkcje i zatrudnienie. Rośnie bezrobocie. Ludzie oszczędzają, zmniejszą konsumpcję (także ci pracujący, bo boją się utraty zatrudnienia), czyli mniej wydają i tak napędza się kryzys.
Wysoka wartość LIBOR, EURIBOR, WIBOR i WIBID pokazuje więc też, jaka jest ogólna sytuacja ekonomiczna i stan gospodarki.
Wskaźniki te istotnie wpływają na stopy oprocentowania kredytów udzielanych przez banki klientom detalicznym i korporacyjnym. Determinują też poczynania banków w kontaktach z innymi bankami komercyjnymi i bankiem centralnym.